piątek, 10 sierpnia 2012

Halo to ja...biegnę do ciebie...światłowodem




  Pozdrowienia z pierwszego spaceru





Coco, zwana Koko żwawym krokiem rusza w miasto i tak oto rozpoczyna swą lanserkę na dzielni. ku ścisłości, póki co może bardziej na osiedlu, ale to tylko kwestia czasu niż wyruszy na dalsze podboje.
 
 
odkąd zamieszkała w warszawce coco stała się psem salonowym. w przenośni i dosłownie. głównie biesiaduje w salonie, tam zorganizowała sobie swój habitat, łącznie w wychodkiem. ale spokojnie, nie sra gdzie popadnie. tylko elegancko, na płachty higienicznych podkładów. póki co siedziała sobie spokojnie w salonie, w czasem penetrując coraz to nowsze pomieszczenia naszego M.
 
 
próbowaliśmy ją jak najdłużej izolować od wszelkich niebezpieczeństw związanych z Wielkim Miastem. tłumaczyliśmy, że jest jeszcze za mała żeby wychodzić. że tam, na zewnątrz jest niebezpiecznie. że drobnoustroje. że pasożyty. inne psy. otoczyliśmy ja ochronnym pancerzem. próbowaliśmy chronić tak długo jak się dało. ale coco dorastała, widać było, że ciągnie ją do wielkiego świata. więc ulegliśmy. tak oto po szczepieniach sunia może już hasać na powietrzu. i jakże jej sie to podoba!!!!
 
 



 
 
jak przystało na prawdziwego warszawsko-salonowego psa, Coco może pochwalić się też nietuzinkowymi ozdobami.
 
 
 
Kwestią czasu pozostaje tylko kiedy Coco wdzieje na siebie coś różowego i błyszczącego :)
 
 

1 komentarz:

  1. Uwazajcie zeby tylko nie wpadła w złe towarzystwo hasając po osiedlu. Ona jest jeszcze taka niewinna :)

    OdpowiedzUsuń